Pokazywanie postów oznaczonych etykietą keep calm and cook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą keep calm and cook. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 listopada 2012

Szeregowy Ziemniak


Premiera książki.

 Zezia i Giler
Podczas porannego - rytualnego buszowania w Internecie, natknęłam się na artykuł na temat książki dla dzieci, napisanej przez (!) Agnieszkę Chylińską (dostępna tutaj). Postać, kojarzącą się zwykle z młodzieńczym buntem, tatuażami, gestem fuck off  skierowanym w stronę nauczycieli, ale przede wszystkim z muzyką i tekstami, które każdy z nas potrafi dopasować do różnych momentów swojego życia. Pani Agnieszka ostatnimi czasy przeszła transformację, którą jedni krytykują, a inni po prostu chcą "Ci tyle dać...".

W Internecie dostępny jest fragment jednego z rozdziałów pt.: Obowiązki Zezi, w którym to główna bohaterka przedstawia swoje pomysły, które zapewne nieświadomie uczą dzieci, jak sprawić, aby obowiązki domowe, stały się czymś zabawnym i przyjemnym, a nie tylko przymusowym.  

Pomysł Zuzanny na umilenie  sobie obierania ziemniaków, po prostu mnie rozbroił.



"Najbardziej była zadowolona z zamiany nudnego obierania ziemniaków w coś zupełnie nowego. Kiedyś Tata Zezi opowiadał, że jak chłopak idzie do wojska, to bez względu na długość włosów, z jakimi przychodzi, musi być obowiązkowo ostrzyżony na łyso. Gdy przyszło do obierania ziemniaków, a Zezia zawsze musiała obrać ich dużo, zaczęła sobie wyobrażać, że każdy ziemniak to głowa żołnierza, a Zezia to fryzjer. Zaczęła więc rozmawiać z każdym obieranym ziemniakiem: „No to skąd przyjechaliście, szeregowy Kowalski? Nie martwcie się, to potrwa tylko chwilę. Teraz kolej na pana, jak pan się nazywa?”. A każdy ziemniak odpowiadał: „Jestem z Zielonej Góry” albo „Jestem z Ustronia”, „z Białegostoku”. I w ten sposób czas szybciej upływał, a wielki garnek zapełniał się ziemniakami szybciej, niż Zezia się spodziewała."



 Z dedykacją dla Chłopaka, który kocha się w ziemniakach.

Ziemniaki reklamują (się) ?


 







opening ceremony
synchronised swimming


 
Robin

środa, 24 października 2012

Transformers Cleaner



Send from: Pani Eventowa 
"Analiza prac nadal trwa, proszę jeszcze o chwilę cierpliwości." 

Good info! Nadal jestem w grze. Zastrzyk pozytywnej energii na ten tydzień dostarczony! Od razu inaczej się uśmiecham. 


Podczas przymusowych wakacji należy się czymś zająć. Jestem przykładem osoby, która broniąc się przed stresem przeistacza się w sprzątającą, prasującą, porządkującą zaległości maszynę – jedym słowem Transformers Cleaner. Każdy dzień rozpoczyna się stworzeniem listy aktywności dziennych, które należy wykonać, aby nie zwariować w szale i natłoku zajęć, które zwykle towarzyszą dniom poszukiwania wymarzonej pracy. Kiedy zadania z listy zostaną wykonane – uwierzcie, lista wielce się nie zmienia z dnia na dzień, wręcz przeciwnie większość jej punktów powtarza się cyklicznie. 



Jedyna zmiana to wersja blond oraz brak samochodu za oknem..


Przychodzi i moment na chwilę prawdziwej przyjemności, czyli kulinarne szaleństwa w aneksie kuchennym. Nie, żebym była nowicjuszką w tym temacie, wręcz przeciwnie, lubię tworzyć jakieś smaczne rzeczy, zwykle z produktów znajdujących się w lodówce, jednak tym razem, z racji rozmnożonego wolnego czasu, główną inspiracją jest blog  Kwestia Smaku. Niezwykle pomocny, bezkonkurencyjny, według mnie po prostu rewelacyjny, biorąc pod uwagę również fakt, że autorka skupia się na dostępnych o danej porze roku produktach. O istnieniu tej skarbnicy wiedzy kulinarnej wiedziałam już od jakiegoś czasu, jednak zwykle plany ugotowania czegoś kończyły się na zachwycie nad pięknymi zdjęciami, przeczytaniu wrażeń uczestników forum, powstrzymaniu ślinianek od nadmiernej produkcji i zapisaniu konkretnego przepisu w jakimś nowo-stworzonym folderze „do zrobienia w przyszłości”. 

Zaczęło się od pizzy. Chłopak jest wielkim fanem Fast Food'ów, jednak słuchając czyjegoś narzekania nad głową, że jeden dzień w tygodniu na takie jedzenie wystarczy, wymyślił nową teorię. Jeżeli pizza będzie zrobiona w domu, nie zalicza się jej do niezdrowego jedzenia. Musiałam ulec, gdyż moja argumentacja dotyczyła głównie jedzenia zamawianego! Źle to rozegrałam, ale doświadczenie na przyszłość – znakomite! 

Główne wytyczne Chłopaka: po pierwsze cienka, a ser ciągnący.

Racjonalne wytyczne Dziewczyny: wykorzystać paprykę, cukinię i jakieś warzywa z lodówki, bo kolejnego tygodnia już nie przetrzymają!

Podobno kompromis to podstawa, jednak w tym wypadku był zbędny, wszystko dało się połączyć, dodając małą indywidualną inwencję!



 

Pachniało jak w prawdziwej pizzerii ...♥

Przepisy:
pizza_z_cukinią




Pizza rewelacyjna. A była to już kolejna z serii Home Made, ale pierwsza, której nadano przydomek – Idealnej
Perfekcyjnej
Delicious!

Jedna wersja m(i)ęska.. bo się inaczej nie dało! Baza do ciasta extra, można z niej robić także Callzone, ale dzisiaj się nie bawiłam w takie atrakcje, gdyż głodny Chłopak czekał.

BTW. Moje głośniki ostatnio przepadają za tymi dźwiękami, a sąsiedzi po prostu ... muszą. My ostatnio byliśmy zmuszeni do polubienia hitu Ich Troje w wersji karaoke, śpiewanej przez niespełnionego artystę z pietra wyżej i to grubo po północy..

Sąsiedzka Tolerancja.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...