Dwie płyty - w ostatnim czasie przypadły mi do gustu.
W ramach dokładności, gust w znacznym stopniu zależny jest od nastroju, ale wydaję mi się, że dzieje się tak nie tylko w moim przypadku. Jednak są i takie momenty - malutkie inwersje - kiedy to sama muzyka potrafi ukształtować mój humor - co bywa niebezpieczne, ale często efekt jest pozytywny.
Cho po ostatniej wizycie w naszym M2, stwierdziła, że słuchając "takiej" muzyki, dobry humor raczej do mnie nie dotrze. Zatem można powiedzieć, że jestem odważna, bo jej zalecenia mnie nie powstrzymały przed kolejnym wrzuceniem płyty na playlistę, którą - jednak z małą obawą - wymieszałam z soundtrackiem pewnego filmu - do którego obejrzenia publicznie się chyba jeszcze nie przyznam.
... nauczyłam się barwnie żyć, głośno kląć szampana pić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz