Tablica Korkowa - rzecz
niewątpliwie niezbędna. Zapominalscy często korzystają z jej uroków, udogodnień
i pomocnych okrzyków o wizycie u fryzjera w piątek o 13.00 - innych
informacji przypiętych na tętniących kolorem karteczkach, zdjęć przypominających
kogo należy kochać, pamiętnych biletów i bilecików generujących przyjemne
wspomnienia z wypadów głównie z Chłopakiem w celu zażycia kultury. Są tez inne
skarby, które z jakiegoś powodu zostały pinned, bo w danej chwili
najwidoczniej na to zasłużyły.
Tablica K. ma ponad 8 lat i dorastała razem z nastoletnimi siostrami, gdzie zakupiona została jeszcze do czerwonego pokoju. Jej początki nie były takie "obfite", wszystko dopasowane i rozplanowane, szukałyśmy rzeczy, które można by na niej powiesić, żeby zapełnić puste miejsca. Tablica K. przeprowadziła się z nami do Torunia, gdzie wisząc w mieszkaniu 3 studentek, nie cierpiała już na niedostatek pinezek. Z racji swojego zasłużonego wieku i oczywiście sentymentu, jakim ją darzę , na ten weekend została zaplanowanaAkcja reNOWAcja!
Internet dostarczył już naprowadzających pomysłów, jak i z czego da się wyczarować cudo, teraz należy się jedynie skupić na wyborze jednego z nich i oczywiście indywidualnej modyfikacji - zgodnie z finansowymi realiami oraz dostępnością materiałów w pobliskich sklepach.
Różowy kolor zawładnął mną na chwilę, dlatego w ramach dalszego rozwoju własnych umiejętności, przy niewątpliwej pomocy Chłopaka - taką tablicę wykonam w przyszłym roku- obiecuję! Oczywiście brzeg zostanie uraczony kolorem różowym, w końcu to pin(k)board!Nieprawdaż?
Dwie płyty - w ostatnim czasie przypadły mi do gustu.
W ramach dokładności, gust w znacznym stopniu zależny jest od nastroju, ale wydaję mi się, że dzieje się tak nie tylko w moim przypadku. Jednak są i takie momenty - malutkie inwersje - kiedy to sama muzyka potrafi ukształtować mój humor - co bywa niebezpieczne, ale często efekt jest pozytywny.
Cho po ostatniej wizycie w naszym M2, stwierdziła, że słuchając "takiej"muzyki, dobry humor raczej do mnie nie dotrze. Zatem można powiedzieć, że jestem odważna, bo jej zalecenia mnie nie powstrzymały przed kolejnym wrzuceniem płyty na playlistę, którą - jednak z małą obawą - wymieszałam z soundtrackiem pewnego filmu - do którego obejrzenia publicznie się chyba jeszcze nie przyznam.
... nauczyłam się barwnie żyć, głośno kląć szampana pić.
"Analiza
prac nadal trwa, proszę jeszcze o chwilę cierpliwości."
Good info! Nadal jestem w grze.
Zastrzyk pozytywnej energii na ten tydzień dostarczony! Od razu inaczej się uśmiecham.
Podczas przymusowych wakacji
należy się czymś zająć. Jestem przykładem osoby, która broniąc się przed
stresem przeistacza się w sprzątającą, prasującą, porządkującą zaległości maszynę
– jedym słowem Transformers Cleaner. Każdy dzień rozpoczyna się stworzeniem listy aktywności
dziennych, które należy wykonać, aby nie zwariować w szale i natłoku zajęć, które
zwykle towarzyszą dniom poszukiwania wymarzonej pracy. Kiedy zadania z listy zostaną wykonane
– uwierzcie, lista wielce się nie zmienia z dnia na dzień, wręcz przeciwnie większość
jej punktów powtarza się cyklicznie.
Przychodzi i moment na chwilę prawdziwej przyjemności,
czyli kulinarne szaleństwa w aneksie kuchennym. Nie, żebym była nowicjuszką w
tym temacie, wręcz przeciwnie, lubię tworzyć jakieś smaczne rzeczy, zwykle z
produktów znajdujących się w lodówce, jednak tym razem, z racji rozmnożonego
wolnego czasu, główną inspiracją jest blogKwestia Smaku. Niezwykle pomocny, bezkonkurencyjny, według
mnie po prostu rewelacyjny, biorąc pod uwagę również fakt, że autorka skupia
się na dostępnych o danej porze roku produktach. O istnieniu tej skarbnicy
wiedzy kulinarnej wiedziałam już od jakiegoś czasu, jednak zwykle plany
ugotowania czegoś kończyły się na zachwycie nad pięknymi zdjęciami,
przeczytaniu wrażeń uczestników forum, powstrzymaniu ślinianek od nadmiernej
produkcji i zapisaniu konkretnego przepisu w jakimś nowo-stworzonym folderze „do
zrobienia w przyszłości”.
Zaczęło się od pizzy. Chłopak jest wielkim fanem Fast Food'ów, jednak słuchając czyjegoś narzekania nad głową, że jeden dzień w
tygodniu na takie jedzenie wystarczy, wymyślił nową teorię. Jeżeli pizza będzie
zrobiona w domu, nie zalicza się jej do niezdrowego jedzenia. Musiałam ulec, gdyż
moja argumentacja dotyczyła głównie jedzenia zamawianego! Źle to rozegrałam,
ale doświadczenie na przyszłość – znakomite!
Główne wytyczne Chłopaka: po pierwsze cienka, a ser ciągnący.
Racjonalne wytyczne Dziewczyny:
wykorzystać paprykę, cukinię i jakieś warzywa z lodówki, bo kolejnego
tygodnia już nie przetrzymają!
Podobno kompromis to podstawa,
jednak w tym wypadku był zbędny, wszystko dało się połączyć, dodając małą
indywidualną inwencję!
Pizza rewelacyjna. A była to już
kolejna z serii Home Made, ale pierwsza, której nadano przydomek – Idealnej
Perfekcyjnej
Delicious!
Jedna wersja m(i)ęska..
bo się inaczej nie dało! Baza do ciasta extra, można z
niej robić także Callzone, ale dzisiaj się nie bawiłam w takie atrakcje, gdyż głodny Chłopak czekał.
BTW. Moje głośniki ostatnio przepadają za tymi dźwiękami, a sąsiedzi po prostu ... muszą. My ostatnio byliśmy zmuszeni do polubienia hitu Ich Troje w wersji karaoke, śpiewanej przez niespełnionego artystę z pietra wyżej i to grubo po północy..
Aktualnie moja całkowita uwaga,
energia i super hiper siła skupia się na poszukiwaniach wymarzonej pracy.
Prawdę mówiąc przymiotnika "wymarzona" używałam już jakieś 2 tygodnie
temu, teraz pozostało samo słowo praca. Produkuję się, serczuję na wszelkie
możliwe sposoby, a zdanie "w odpowiedzi na Państwa ofertę zmieszczoną na portalu .. przesyłam
dokumenty aplikacyjne" śni mi się po nocach. Mój pierwszy strzał -
Agencje Reklamy, wszelkie działy marketingu, promocji i inne podobne, które
chciałby wykorzystać jakiś mały element mojej kreatywności. Miesiąc praktyk w genialnej firmie, jednej z 2 największych w mieście Agencji Reklamowych -
prawie się tam zadomowiłam - propozycja stażu, której z uwagi na pewne
niemożliwe do przeskoczenia trudności, nie mogłam przyjąć, możliwość aplikacji
na stanowisko copywritera. Szaleństwo! Wszystko wyglądało tak różowo i optymistycznie,
a na odpowiedź czekam już, czekam... czekam. Trenuję moją cierpliwość - może
dopiszę do CV, jako nabyte kompetencje? Strzał nr 2! Agencja Eventowa, rozmowa
kwalifikacyjna - proszę mnie czymś zachwycić, sprawić, że Pani propozycja
mnie porazi, a na zrobienie projektu - weekend.
Na odpowiedź, recenzję,
jakiekolwiek słowo na TAK lub na NIE, czekam! A weź tu człowieku czekaj w
spokoju, jak przed wyjściem usłyszysz: "Proszę się postarać, znam się na
ludziach, wiem że jest w Pani potencjał"
a treść maila zwrotnego po
przesłaniu projektu produkuje wielki uśmiech na Twej twarzy czytasz..
"mam nadzieję do zobaczenia na drugim etapie
rekrutacji".
Przecież chcąc, nie chcąc myślimy że się uda!
Oczywiście nie są to tygodnie bezproduktywnego oczekiwania, działam, nie
poddaję się. Nie chcę, nie mogę, nie pozwolę, potwierdzić polskiej teorii
huczącej wśród absolwentów, że w naszym kraju nie ma pracy. Trzeba się starać,
czasem jedynie trochę dłużej poczekać, ale przecież idąc na studia każdy miał
takie same szanse, taką samą możliwość wyboru.
Z rozpoczęciem pisania bloga, blogowania,
blogerowania lub po prostu pisania dla siebie, nosiłam się już od dawna. Każdy
ma takie uczucie, także ja też jestem usprawiedliwiona, że chciałby
zapamiętać, jak najwięcej w swoim życiu. Zwykle wydaje nam się, że jak teraz pamiętamy, to i za 2 tygodnie, miesiące, lata, też będziemy pamiętać. W związku z tym, że nasza pamięć nie jest jednak doskonała, w przeciwieństwie do tytułu znanego filmu, postanowiłam zapisać gdzieś swoje
przemyślenia, chwile i emocje, które ostatnio krążą w moim życiu.
Drugim powodem, jest Moja Siostra, która od kilku lat mieszka za Oceanem - Tam
Gdzie Nigdy Deszcz Nie Pada i chce, w sumie to chyba z siostrzanego obowiązku po prostu musi być na bieżąco z moimi rozterkami i fascynacjami.
A dla tych, którzy wciąż i nadal ufają swojej pamięci, proponuję - tak na wszelki wypadek - poćwiczyć!
'Brand Memory' game
This game has been developed by Hendrik Jan Grievink for BIS, the company who founded Graphic magazine and Frame magazine. Additionally they have published prizewinning books for creative professionals and their clients on the topics of graphic design, fashion, architecture, product design and advertising. źródło